lut 06

Dziś przeglądając wyniki wyszukiwania w Google zauważyłem nowa funkcje nazwana:

Real time search Google”.

Poszukałem w sieci, co już inni na jej temat napisali i okazało się ze funkcja ta miała premierę gdzieś na początku grudnia zeszłego roku czy jakieś 3 miesiące temu. Zauważyłem ja dopiero dziś, bo przeglądałem Google.com a nie pl. gdzie jak zwykle ta usługa się pojawi się ale ze znacznym opóźnieniem. Podobno do końca pierwszego kwartału tego roku ma być udostępniona ona dla wszystkich języków wyszukiwania.

No dobrze to może teraz kilka słów na temat jak działa ten cały, „Real time search Google” co translator przetłumaczył na „Real czas wyszukiwania Google” ja bym to jednak przetłumaczył na wyszukiwanie w czasie rzeczywistym. Usługa ta polega na nowym sposobie prezentacji wyników wyszukiwania. Wraz ze starymi wynikami wciśnięto jak kiedyś mapy okno, co pokazuje wyniki z najnowszymi wpisami na żadna zapytanie.

Real time search Google

Real time search Google

Usługa jednak nie opiera się na monitorowaniu całej sieci, a tylko wybranych popularnych serwisów informacyjnych, czy społecznościowych. Prym wiodą zwłaszcza trzy witryny:

Twitter, Facebook i Myspace.

Aktualizowanie wyników z tych serwisów jest aktualizowana na bieżąco jak tylko dane informacja pojawi się na jakimś portalu. Mechanizm przeszukiwania jest podobny do tego, jaki ma miejsce na Twiterze.

Tu oficjalny filmie Google na ten temat:

Ciekawe jak nowa funkcja sprawdzi się w życiu i jak wielka będzie jego przydatność dla szarego użytkownika. Ile ciekawych (użytecznych) informacji w ten sposób może nam przekazać potencjalny użytkownik Twitter czy Facebook. Jeśli chodzi o ważne wydarzenia to te serwisy bardzo dobrze się sprawdziły jako źródło informacji podczas trzęsienia na Haiti

Dodatkowa zastanawiam się jak to wpłynie na rynek reklamy w Internecie. Czy przyda się to pozycjonerom, a może powstanie nowa era MFA. Jak na razie przychodzi mi jeden prosty pomysł na wykorzystanie tego nowego gadżetu.

Polegałoby to na stworzenia powiedzmy po 100 profili na każdym z podanych wyżej serwisów i zamieszczaniu na nich informacji na okrągło na dany wybrany nas interesujący temat. Oczywiście do aktualizacji wpisów trzeba by było napisać prosty program coś jak adder, z tym ze wpisy by nie pojawiały się w katalogach a na naszych profilach na Twitter, Facebook i Myspace. Do tego dorobić po parę stron z reklamami, które w ten sposób będziemy „promować” i jest nowy pomysł na biznes.

A jeszcze jedno skąd wiedzieć, na jakie słowa się promować na profilach, tu znowu przychodzi nam z pomocą Google ze swoim narzędziem Google trends.

Autor admin \\ tagi: , , ,